|
Po
14 miesiącach poszukiwań najlepszego miejsca i 15 miesiącach
przeznaczonych na szycie szycie sukni ślubnej, Posh Spice, czyli Victoria
Adams i piłkarska gwiazda Manchesteru United, David Beckham,
powiedzieli sobie "tak". Niewątpliwie był to jeden z najwspanialej
wyreżyserowanych ślubów tego stulecia: od 50 metrów tiulu na halkę
panny młodej do marki zegarka na ręku świadka i koloru tartinek na
przekąskę.
Dla nowożeńców i ich rodzin ten pamiętny dzień - 4
lipca - zaczął się dopiero o trzeciej po południu - od „zbiórki"
weselników w holu przy wejściu do irlandzkiego zamku Luttrellstown. Większość
zaproszonych była na miejscu już od kilku dni i obserwowała, jak
zmienia się zabytkowe wnętrze. Najpierw pojawiły się dywany i kwiaty.
Świeże jabłka przymocowano do poręczy schodów i przekłuto, by
piękny zapach rozchodził się do pokojów. Powieszono też liściaste
girlandy wytyczające drogę od zamkowej biblioteki przez wspaniale
przystrzyżone trawniki, aż do namiotów, w których miało odbyć się
weselne przyjęcie.
W oczekiwaniu na początek uroczystości goście gawędzili.
"Wciąż nie mogę w to uwierzyć. Teraz dzieje się to wszystko,
czym żyliśmy od miesięcy", mówiła Sandra Beckham, matka Davida,
ubrana w biały garnitur od Franka Ushera (wszyscy goście, zgodnie z życzeniem
młodej pary, przybyli w białych albo czarnych strojach). Ted - jej mąż,
a ojciec Davida, powiedział, że nigdy nie sądził, że ślub jego syna
będzie aż tak wystawny. „To naprawdę coś szczególnego - po prostu
bajka", oceniał. „Victoria jest wspaniałą dziewczyną i jestem z
nich obojga bardzo dumny". Najbardziej jednak dumny był z tego, że
na ślub przyszedł Sir Bobby Chariton, legenda Manchesteru United wraz z
żoną, Lady Normą Chariton. Ojciec Victorii, Tony, przyznał, że przez
ostatnich kilka godzin bez przerwy chciało mu się płakać. Kiedy wcześniej,
z Victorią, poszedłem pooglądać weselny namiot, orkiestra była w
trakcie prób przebojów "Spice Girls". Tak się wzruszyłem, że
musiałem wsiąść na rower i przejechać się po polu golfowym, żeby
to przezwyciężyć! Nigdy nie przypuszczałem, że mogę być aż tak
bliski łez".
O
15.25 pojawiły się wreszcie druhny: 22-letnia siostra Victorii, Louise,
jej 13-miesięczna córeczka Liberty i 16-miesięczna siostrzenica
Davida, Georgina. Malutkie dziewczynki przebrano za leśne duszki. Z tyłu
ich kremowych sukieneczek powiewały skrzydełka, wokół kostek i nadgarstków
miały owinięty sztuczny bluszcz, a na głowach - wianuszki z
bluszczu i gałązek. Wszystkie druhny nosiły diamentowe naszyjniki od
Tiffany'ego, które dostały w prezencie od nowożeńców. Świadek i najbliższy
przyjaciel pana młodego, piłkarz Gary Neville, dostał od niego zegarek
Cartiera z pamiątkową dedykacją, a wprowadzający gości na wesele
brat Victorii, Christian Adams - złoto-srebrnego Rolleksa.
Na
sam ślub zaproszono tylko 29 najbliższych nowożeńcom osób. W tym
trzy Spice Girls: Emmę Bunton, Mel C i Mel G z mężem Jimmym
Gulzarem oraz córką - maleńką Phoenix Chi w wózku. Do porośniętej
bluszczem kaplicy oddalonej od zamku o 500 metrów zawieziono ich
mercedesami udekorowanymi kwiatami i jabłkami. Mężczyźni zgodnie
z brytyjskim zwyczajem nosili ciemne surduty i szare spodnie, kobiety
ubrały się na biało lub czarno.
Ślubu miał udzielić biskup hrabstwa Cork, wielebny
Paul Colton. Wielebny Colton pierwszy raz spotkał się z narzeczonymi
przed rokiem, a oni poprosili, by taktował ich jak wszystkie pary
przygotowujące się do sakramentu małżeństwa. "Dla mnie ta
ceremonia nie jest ślubem dwóch sław, ale dwojga ludzi, którzy się
kochają", powiedział biskup. Zgodnie z tradycją, pan młody wraz
ze świadkiem zajechał pod kaplicę pierwszy, w srebrnym kabriolecie
Bentley Arnage za 230 tysięcy funtów.
Jak
Scarlett O'Hara
O
16.05, pięć minut po czasie, Victoria zeszła do pałacowego holu w oszałamiającej
kreacji spod igły Very Wang. Stylistka Kenny Ho do ostatniej chwili
dyskretnie poprawiała jej tren. Od wielu miesięcy wszyscy - od
projektantów mody po dziennikarzy - zastanawiali się, w jakim stylu
będzie sukienka Posh Spice czyli "Elegantki". "Ludzie
oczekiwali, że założę coś bardzo obcisłego, z rozcięciem do
biodra, ale ja nie chciałam tego dnia wyglądać wyzywająco", wyjaśniała
Victoria zachwyconym gościom. Bo też wszystkim dosłownie zaparto dech w piersiach
na widok prostej ślubnej sukienki w kolorze szampana. Według słów
samej panny młodej - bardzo w stylu Scarlett 0'Hary. Pod sukienką w kształcie
litery „A", z najlepszej na świecie włoskiej satyny Clerici
Duchess, panna młoda miała halkę uszytą z 50 metrów tiulu,
usztywnionego końskim włosiem oraz dopasowane body bez ramiączek z
zamkiem błyskawicznym z tyłu. Pod body ukryty byt jeszcze prawdziwy
gorset, według projektu najsłynniejszego angielskiego gorseciarza, Mr.
Pearla.
Słynna
Amerykanka Vera Wang, projektantka sukni, która szyła kreacje ślubne
takim gwiazdom jak Sharon Stone, Uma Thurman czy Mariah Carey, pracowała
bardzo długo, by osiągnąć zamierzony. efekt. „To sukienka księżniczki,
żadna inna nie podkreśliłaby tak szczupłej talii Posh Spice",
oceniła swoje dzieło. Stroju dopełniały kremowe, satynowe sandałki na
10-centymetrowych obcasach. Na głowie Victoria nosiła diadem ze złota i
diamentów od Slima Barreta, projektującego kiedyś dla księżnej Walii,
a na szyi - piękny diamentowy krzyż, który David kupił jej na
poprzednią gwiazdkę. "Nigdy dotąd go nie włożyłam. Czekałam na
ślub", powiedziała Victoria, która wybrała krzyż, ponieważ
angielskie panny młode od wieków nosiły ten symbol przy ślubnych
sukniach.
Chociaż
to panna młoda była gwiazdą wieczoru, David wyglądał równie oszałamiająco
w kremowym garniturze od Timothy'ego Everetta. Kremowa marynarka do kolan,
złoto-kremowa kamizela, koszula i krawat pod kolor marynarki, buty Manolo
Blohnika i kapelusz - wszystko kremowe i dopięte na ostatni guzik.
David włożył też diamentową bransoletę Cartiera, którą dostał od
Victorii przed rokiem.
Jeżyny,
borówki i diamenty
Jak
wie każda panna młoda - nieodłącznym elementem ślubnego stroju jest
bukiet. Victoria wynajęła dwóch najbardziej znanych brytyjskich
kwiaciarzy - Simona Lycetta, który wsławił się kwiatowymi aranżacjami
z filmu "Cztery wesela i pogrzeb", oraz Johna Plesteda; on z kolei
udekorował kwiatami pamiętne przyjęcie z okazji 50-lecia ślubu
brytyjskiej królowej. Ku zdziwieniu zgromadzonych, Victoria nie pojawiła
się z bukietem, lecz z mocno zmierzwioną wiązką gałązek, jabłek,
jeżyn i borówek.
Obrączki
państwa młodych wyszły z pracowni Asperya i Garrarda przy Bond
Street w Londynie. Obrączka Victorii miała oszlifowany w rozetkę
diament, wsparty z każdej strony trzema ziarniście osadzonymi podłużnymi
diamencikami - wszystko to w 18-karatowym żółtym złocie. Krawędzie
pierścionka również były wysadzane diamentami, co dało łączną wagę
kamieni - 4,11 karata. Obrączkę Davida - z identycznego złota -
wysadzono 24 podłużnymi diamentami i następnymi 24 po każdej stronie
krawędzi - o łącznej wadze 7,44 karata. W prezencie ślubnym David
dał Victorii parę diamentowych kolczyków idealnie pasujących do obrączki.
A także bransoletkę z niepowtarzalnym 0,53-karatowym diamentem na jednym
z końców. Victoria kupiła swojemu ukochanemu stylowy zegarek Breguet.
Błogosławieństwa
i helikoptery
Kiedy
narzeczona wreszcie przybyła pod kaplicę, powitała ją fanfara trębaczy.
Dokładnie o 16.32 wynajęty kwartet smyczkowy zagrał coś, na co wszyscy
czekali - pieśń panny młodej z „Lohengrina" Wagnera. Przy tych dźwiękach
zapłakany ojciec poprowadził Victorię do ołtarza. Czekał tam już
David trzymając na ręku Brookłyna. Maleństwo ubrane było w kremowe
spodenki i buciki, kremową koszulkę z wyhaftowanym na plecach
imieniem oraz w kowbojski kapelusz - wszystko to zaprojektowane przez
Antonio Beradiego.
Kiedy
zaczęła się ceremonia, w tle słychać było szemranie strumienia płynącego
wśród głazów pod świątynią oraz odległy warkot latających nad
posiadłością prasowych helikopterów. Najpierw wielebna Lynda Peilow,
kuratorka lokalnej parafii w Clonsilli, przeczytała fragment z Ewangelii
wg św. Jana: „Tak, jak kochał mnie ojciec, tak ja kochałem Ciebie.
Tak, jak nakazywała mi miłość". Słysząc te słowa, David schylił
się i pocałował Victorię w ramię. Po krótkiej muzycznej
przerwie - zagrano „Pieśni bez słów" Czajkowskiego - wielebny
Colton zwrócił się do zgromadzonych: „David i Victoria, Victoria i
David - małżeństwo nie nakazuje nam żadnej kolejności imion, ale
przez całe życie imię tej drugiej osoby będzie dla każdego z was
pierwsze i najważniejsze". Powiedział tez. że wszystko w tej
chwili było cudowne, każde spojrzenie, każdy dźwięk. „Oprócz tego
jednego", dodał, mając na myśli helikoptery. Ale dlaczego tak się
dzieje?", kontynuował. „Dlaczego staramy się, żeby wszystko było
tego dnia tak cudowne? Bo w chwilach, takich jak ta, słowa nie wystarczają.
Więc robimy to wszystko, co lepiej przemawia do drugiej osoby niż słowa
takie jak »dziękuję« czy "kocham cię«. Wszyscy interesują się
tym ślubem, więc cieszymy się, że możemy tu być. Ale najważniejsze
jest to, co dzieje się w sercach Victorii i Davida", zakończył
wielebny. Następnie poprosił państwa młodych o powstanie i w stronę
zgromadzonych padły znane z tylu filmów słowa: „Czy ktokolwiek dla którego
ci młodzi nie mieliby być razem?". Gdy żaden dźwięk nie zmącił
podniosłej ciszy, pastor złączył ręce Davida i Victorii do ślubnej
przysięgi. O godz. 16.45 David Joseph Beckham i Victoria Caroline Adams
oficjalnie zostali mężem i żoną. Zewsząd natychmiast rozległy się
oklaski i okrzyki radości. A młodzi, którzy czekali na ten moment
ponad czternaście miesięcy śmiali się i całowali, wciąż
trzymając w uścisku swoje dłonie.
Wreszcie
już jako mąż i żona uklękli przy ołtarzu i razem ze wszystkimi w
kaplicy odmówili modlitwę: "Boże wszechmogący, stwórco życia i miłości
- pobłogosław Victorię i Davida połączonych związkiem małżeńskim.
Zapewnij im mądrość i poświęcenie na całe życie, tak, żeby byli
dla siebie podporą, pocieszeniem w smutku i partnerami w szczęściu".
Nim wybiła piąta, przy dźwiękach marsza weselnego Mendelssohna młoda
para wyszła z kaplicy.
Homar,
łosoś, kawior itd.
Kiedy
weselni goście - na samo wesele zaproszono już 226 osób - po purpurowym
dywanie wchodzili do zamku Luttrellstown znów zabrzmiały fanfary, a w
niebo poleciały fajerwerki. Na zamkowej wieży powiewała wówczas
ogromna purpurowa flaga z inicjałami "VDB". Na początku przyjęcia
popijano różowego szampana Laurent Perrier, napój z czarnego bzu z
malinami oraz sok z sycylijskich pomarańczy. Na przekąski podano
maleńkie kanapeczki, azjatyckiego kurczaka na patyku w pomaczowym
sosie, maleńkie pory, tinki serowe z pomidorem i czerwoną cebulką
salsa, ziemniaczki w sosie chrzanowym z wołowiną marynowaną w
sosie chili, homara i łososia na francuskich grzankach z kawiorem,
kurczaka z grilla w bazylii w purpurowym sosie ze śliwek i wreszcie
tuńczyka w dressingu z bazylii.
O
18.45, gdy Victoria i David zeszli do gości, pianista zagrał melodię z
"Pięknej i Bestii", to jedna z ulubionych kompozycji młodej
pary. Potem nowożeńcy i ich goście udali się do pierwszego namiotu
weselnego. Rozbito go w kępie brzóz, a dach upleciono z irlandzkiej
trzciny. Wnętrze wyściełano czerwoną ciężką materią połączoną z plisowaną
taftą koloru kości słoniowej. Stoły przykryto ciemnozielonym
aksamitem, na której z kolei leżał kremowy perkal. Zgodnie z pomysłem
Victorii, jedną ze ścian zasłonięto młodymi brzózkami tak, żeby
wydawało się, że kelnerzy wychodzą prosto z lasu.
Równie
imponujące, co oryginalne, były dekoracje na stole: świece koloru mchu,
jabłka, liście. Zachwyt wzbudziło też wkomponowane w jedną ze ścian
stare, wysokie okno, przez które widać było zamek. Goście woleli
jednak podziwiać państwa młodych, którzy siedzieli w swojej prywatnej
alkowie, przybranej irlandzkim aksamitem. Był z nimi Brooklyn w swoim
ulubionym bujanym fotelu - tym razem przykrytym aksamitem w kolorze
burgunda i przymocowanym złotymi wstążkami.
Szparagi, kurczaki, puddingi itp.
Kilka
miesięcy przed ślubem - ustalając weselne menu - Victoria i David
osobiście spróbowali ogromnej liczby potraw. Ostatecznie ustalili, że
posiłek zacznie się od zupy pomidorowej podanej w wydrążonych połówkach
dyni. Następnie serwowano kurczaka nadziewanego angielskimi szparagami,
pieczonymi młodymi ziemniaczkami, fasolką, groszkiem i sosem ziołowym.
Do tego był ser brie z szałwią podsmażony z sosem borówkowym. A na
deser - dwa różne puddingi. Panów poczęstowano ulubionym puddingiem
Davida - o smaku toffi i whisky, panie miały okazję skosztować deseru z brandy
i malinami.
O
22.30 zaczęło się krojenie tortu upieczonego przez Rachel Mount. Jedna
warstwa była owocowa, druga waniliowa, trzecia z ciasta marchewkowego.
Tort przystrojono zielonymi i purpurowymi liśćmi z lukru, a słupki
podtrzymujące każde piętro zrobione były z jabłek. Szczyty wieńczyły
sylwetki nagich Davida, Victorii i Brooklyna.
Zięciu!
Teściu! Przyjacielu!
Następnie
przyszedł czas na trzy przemowy. Pierwszy był ojciec Victorii, Tony:
"Panie i panowie, wielu ludzi chciało być tu właśnie dziś, ale
to was zaprosili Victoria i David. Jestem więc tym bardziej dumny, że
mogę wam o nich powiedzieć. Oczywiście ciężko mi przypomnieć sobie
cokolwiek, czego nie napisano by jeszcze w "The News", "The
Sun" i "The Daily Mirror". Victoria, moja najstarsza córka,
nigdy nie sprawiała nam żadnych kłopotów. Naukę tańca zaczęła, gdy
miała trzy latka. Prosto po szkole pędziła do domu, aby zmienić
mundurek na strój baletnicy. Skąd miała wiedzieć, że tak niedaleko równie
mały chłopiec po szkole zakłada krótkie spodenki i idzie kopać piłkę.
Oboje pilnie ćwiczyli, a gdy mieli po 16 lat, opuścili swoje domy.
Victoria pojechała uczyć się tańca w Epson, a gdzie trafił David,
wszyscy wiemy. No i powiodło się im obojgu!".
Wznosząc
toast na cześć młodej pary, Tony wykrzyknął: "Dziś oddałem
Davidowi kogoś bardzo dla mnie cennego. Ale wiem, że będzie się nią
opiekował z największą miłością. Nie moglibyśmy sobie wymarzyć
lepszego zięcia". Na zakończenie poprosił gości o powstanie
i dołączenie się do życzeń jego i jego żony: "Naszym
wspaniałym młodym życzymy szczęścia w miłości i szczęściu.
Dla reszty świata są Posh i Becks, ale dla nas to David i Victoria".
Wtedy
właśnie pan młody ujął mikrofon, co spotkało się z niemałym
aplauzem. "Dziękuję ci, Tony, za to, co powiedziałeś. To dla nas
znaczy więcej, niż myślisz. Ja i moja żona", zaczął, co
momentalnie wzbudziło wrzawę "chcieliśmy wszystkim podziękować
za przybycie. Chyba się ze mną zgodzicie, że druhny wyglądają oszałamiająco,
że nasze mamy też się nieźle postarały! Nie - na poważnie, wyglądają
super!". "Cóż mogę powiedzieć? Moi teściowie zawsze byli ze
mną, a to dla mnie niezwykle ważne. Jackie i Tony oddali mi kogoś, to
był im wyjątkowo drogi. Będę kochać Victorię, opiekować się nią i traktować
jak księżniczkę - tak, jak to lubi". Następnie zwrócił się do
brata Victorii i powiedział: "Christian, zawsze chciałem mieć
brata, a teraz czuję, jakbym go miał. Oczywiście chciałbym podziękować
moim rodzicom, którzy przecież wychowali mnie, moim siostrom, a także
dziadkom, którzy za kilka tygodni będą świętować 50. rocznicę
ślubu - kocham was!".
David
dodał jeszcze parę słów do Brooklyna: "Myślę, że Victoria nie
mogła mi dać lepszego prezentu, niż dostałem cztery miesiące temu. Myślę,
że miłość to wielkie słowo, a całą moją miłość kieruję w stronę
Victorii i Brooklyna. Wiem, że wielu ludzie krytykuje to, że najpierw
mieliśmy Brooklyna, potem dopiero ślub, ale jeśli ludzie naprawdę się
kochają, nic innego się nie liczy".
Wina,
purpura i Maroko
Po
posiłku gości poczęstowano kawą i ciasteczkami. Wina serwowane tego
wieczoru to francuskie czerwone Cotes du Rhone i białe australijskie
Chardonnay. Następnie państwo młodzi zaprosili swoich gości do
drugiego namiotu, urządzonego w marokańskim stylu, z purpurowo-złotymi
zasłonami i oczywiście w kwiatowych dekoracjach. Parkiet do tańca
pomalowano w czarno-białą szachownicę i otoczony wygodnymi
kanapami i poduchami, przy których stały niziutkie stoliczki ze
srebrnymi półmiskami pełnymi cukierków.
Para
ukazała się w nowych strojach, zaprojektowanych przez ich przyjaciela,
Antonio Beradi. Victoria miała dopasowaną fioletową suknię bez ramiączek,
za to z trenem z purpurowej satyny. W tej kreacji pojawiło się tak
oczekiwane głębokie rozcięcie - aż do uda. Zauważono też, że Posh
Spice zdążyła zmienić kolor paznokci, z białego na purpurowy.
David, którego włosy były dla odmiany w nieładzie, miał
purpurowy garnitur Saturday Night Fever, składający się z dwurzędowej
marynarki z czerwoną obwódką, purpurowej koszuli z kołnierzykiem
i kamizelki. Spodnie, dopasowane w biodrach i lekko rozszerzane
przy kostce, spływały na zamszowe buty Manolo Blahnik w tym samym
kolorze. Brooklyn także został przebrany w purpurową kreację.
A
potem były już tylko tańce przy muzyce lat 60. i 70., a także
przy salsie serwowanej przez DJ Hugo Fullera, który występował na zmianę
z soulowym zespołem, stworzonym specjalnie na tę okazję przez
Davida Laudanta, muzycznego dyrektora Spice Girls. O drugiej w nocy
goście zebrali się na ogromnym balkonie, wybudowanym nad namiotem i przy
barku przykrytym skórą zebry podziwiali kolejny pokaz fajerwerków. A kiedy
już zaczynało świtać - weselnicy poszli spać z niezachwianą
pewnością, że oto byli świadkami najwspanialszego ślubu tego roku.
VIVA!
16 sierpnia 1999
Copyright
© Posh Madness |